Nadrabiam zaległości kolejnym wpisem :D. 3 lata temu wybrałam się z mamą do pani zajmującej się medycyną naturalną (leczenie ziołami itp.). Zrobiłam mi badanie krwi (pobranie kilku kropli krwi z palca i umieszczenie jej na szkiełku, następnie włożenie szkiełka pod mikroskop podłączony z komputerem, na którym widniał obraz tego, co znajduje się w mojej krwi), następnie krótkie badania i ustalenie planu diety +kilka przydatnych rad. Przepisała mi dietę, którą przestrzegałam przez prawie 2 miesiące mimo, że na początku było ciężko, to naprawde efekty były świetne ;d To czego nie mogłam jeść, to:
- Cukier, jeśli nie potraficie z niego zrezygnować od razu, róbcie to po kroku np. jeśli słodzicie herbatę 2 łyżeczkami zmniejszajcie ilość cukru stopniowo. Lepiej żebyście zmienili biały cukier na brązowy, a najlepiej na stewie (naturalny słodzik roślinny), mimo że jest droższa jest też około 35x razy słodsza więc potrzeba jej mniej, a jest zdrowsza;
- Soków, sama uwielbiam soki są jakąś alternatywą dla wody, więc kiedy usłyszałam o tym, nie byłam pewna czy dam radę;
- dodatków E;
- ketchupu;
- chipsów i chrupek;
- wody gazowanej (nasycona dwutlenkiem węgla, podrażnia gardło), z tym nie miałam problemu, ponieważ z reguły pije niegazowaną;
- octu;
- majonezu;
- chleba na drożdżach, chodzi tu o oto, aby nie jeść białego pieczywa mające mąkę pszenną. A zamienić je na: pieczywo z mąki żytniej i na zakwasie;
- zrezygnować z ziemniaków i makaronu, a zacząć jeść ryż brązowy;
- kakao;
Teraz znowu zaczęłam terapię z wodą koralową, ale zamiast czarnego orzecha używam Pau D'arco (w pierwszym tygodniu 3 tabletki dziennie, teraz po 2) i combination seven (10 kropli). Należy też pamiętać o 5 posiłkach dziennie. Na początku mogą występować bóle głowy, brzucha, ale to dobrze, ponieważ organizm zaczyna się odzwyczajać od złych nawyków żywieniowych.




















